"Wiemy, gdzie śpi, gdzie pije wino". Kolejna wypowiedź Ukraińca o Orbanie
Hryhorij Omelczenko, były ukraiński deputowany (pięć kadencji w Radzie Najwyższej) i były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa (SBU), wypowiedział się na temat premiera Węgier. Padły mocne słowa, które można interpretować jako groźbę.
– Wie, że po utracie władzy czeka go więzienie, a może coś gorszego – stwierdził, nawiązując do polityki Budapesztu wobec Kijowa, a także zbliżających się wyborów parlamentarnych nad Dunajem.
Niedawno prezydent Ukrainy, odnosząc się do blokowanej przez Węgry pożyczki Unii Europejskiej w wysokości 90 mld euro, stwierdził, że jeśli pieniądze nie zostaną odblokowane, "poda adres tej osoby ukraińskim Siłom Zbrojnym, a chłopaki do niego zadzwonią i porozmawiają w swoim języku".
Odnosząc się do słów Wołodymyra Zełenskiego, Omelczenko powiedział: – Nie potrzebujemy adresu Orbana. Wiemy, gdzie mieszka, gdzie śpi w nocy, gdzie pije wino i z kim się spotyka.
– Jeśli Orban nie zmieni swojego antyukraińskiego stanowiska, niech przypomni sobie, że karma nigdy nie wybacza zbrodni. Nie da się uciec ani ukryć przed karmą – dodał wymownie ukraiński polityk.
Węgrzy odebrali te słowa na poważnie
W Budapeszcie słowa Zełenskiego odebrano bardzo poważnie. Premier Węgier Viktor Orban zwrócił się do prezydenta Ukrainy w ostrym wpisie na platformie X. "Wołodymyrze Zełenski! Przestańcie nas straszyć i szantażować! Z Węgrami to nie przejdzie" – napisał szef węgierskiego rządu.
Ku zaskoczeniu opinii publicznej, również lider węgierskiej opozycji Péter Magyar stanął w tej sprawie po stronie premiera. Polityk, mimo że pozostaje głównym rywalem Orbana na krajowej scenie politycznej, uznał wypowiedź Zełenskiego za nie do przyjęcia i wezwał Ukrainę do wznowienia tranzytu rosyjskiej ropy rurociągiem "Przyjaźń".